„Bajki bez barier” część XXVI DZIECKO RODZICA NIEPEŁNOPSPRAWNEGO

Malinowy duet


Zuzi ani jej rodziców. Może zapomnieli? Nie, to chyba niemożliwe. Zuza też z niecierpliwością czekała na ten dzień. A może stoją w korku? Moja przyjaciółka ma przecież najdalej z całej klasy do szkoły.
– Witam państwa serdecznie – zaczęła pani Magda.
I wtedy z daleka zobaczyłam biegnącą w moim kierunku Zuzię. Za nią szła mama i… Tata? Jeśli to był jej tata, to wcale nie szedł. On jechał. Po tym, co Zuza o nim opowiadała, spodziewałabym się nawet, że przyleci rakietą. Ale to wcale nie była rakieta. Nie był to też wspaniały, sportowy samochód, rower ani hulajnoga. Jechał na wózku inwalidzkim. A może to wcale nie jest tatuś Zuzi? Przecież nigdy nie mówiła, że jej tata nie może chodzić. No i jak robiliby razem tyle ciekawych rzeczy? Jak grałby w koszykówkę?
– Cześć! – zawołała wesoło Zuzia. – Uff, ledwo zdążyliśmy. Nie mogliśmy znaleźć żadnego miejsca, żeby zaparkować samochód.
– A gdzie twoi rodzice? – zapytałam, udając, że wcześniej ich nie widziałam. Musiałam upewnić się, kim jest ten pan na wózku inwalidzkim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *