„Bajki bez barier” część XXIV BARIERY ARCHITEKTONICZNE

Wehikuł do zadań specjalnych


Poszedłem do Maćka jeszcze tego samego dnia. Myślałem, że będzie leżał w łóżku w swoim pokoju, lecz jego tata zaprowadził mnie do salonu. Maciek bawił się telefonem. Obie nogi prawie do kolan miał w gipsie i siedział na wózku. No wiecie, na takim wózku, jakim jeżdżą osoby, które nie mogą chodzić.
– Cześć, Dawid! – zawołał, podjeżdżając do mnie. – Fajny mam wehikuł do zadań specjalnych? Tata mi go dzisiaj przywiózł z wypożyczalni. Nie miałem pojęcia, że są wypożyczalnie wózków. A wiesz, że miałem operację i leżałem w szpitalu? Doktor powiedział, że zimą ciągle przywożą narciarzy z połamanymi nogami, ale rzadko się zdarza, żeby ktoś połamał obie naraz.
Chciałem coś powiedzieć, lecz Maciek nie dał mi dojść do głosu.
– Zobacz, mogę sam jeździć po salonie i kuchni, a jak chcę do łazienki, to rodzice mi pomagają.
Całe szczęście, że Maciek mieszka w dużym domu, ma szeroki korytarz i ogromny salon z kuchnią, który jest chyba większy niż całe nasze mieszkanie. U nas jest tak ciasno, że trudno byłoby przejechać takim wehikułem do zadań specjalnych.
Jedliśmy ciastka, opowiadałem, co się dzieje w szkole, potem graliśmy w zgadnij, kto to, a kiedy wychodziłem, Maciek poprosił, żebym oddał jego książki do biblioteki szkolnej i wypożyczył mu koniecznie coś o detektywach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>