„Bajki bez barier” część XXIV BARIERY ARCHITEKTONICZNE

Wehikuł do zadań specjalnych


A tam… schody.
Żaden z nas nie pamiętał, że do cukierni prowadzą cztery schodki. Nigdy wcześniej nie zwróciliśmy na nie uwagi.
Bo też nigdy wcześniej schody nie były dla nas przeszkodą.
Choćby ich było sto pięćdziesiąt albo i więcej.
A teraz cztery głupie schodki oddzielały Maćka od ciepłego, pachnącego ciastkami wnętrza cukierni. No i od ptysiów oczywiście. Ale nawet gdyby jakimś cudem udało się te schodki pokonać, to i tak między stolikami było za mało miejsca dla wózka.
– Trudno – westchnął Maciek. – Poczekam, a ty kup ptysie. Tylko się pospiesz.
Kupiłem. Zrobiliśmy sobie zdjęcia z ptysiami pod cukiernią i spałaszowaliśmy je błyskawicznie. Oczywiście ptysie, nie zdjęcia.
Potem ruszyliśmy w stronę parku.
– Pić mi się chce – stwierdził Maciek, gdy przechodziliśmy koło supermarketu. – Kupmy jakąś wodę. Tu przynajmniej nie ma schodów. Drzwi są szerokie, same się otwierają, da się wjechać.
No tak, do sklepu wjechał bez problemu, lecz dalej drogę zagrodziła mu metalowa obrotowa bramka.
– Kto to w ogóle wymyślił? Między półkami jest tyle miejsca, że spokojnie mógłbym wjechać moim wehikułem, a tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>