„Bajki bez barier” część XXIII CHOROBA REUMATYCZNA

Piłka


Po kolacji znowu było mierzenie temperatury. No i zapomniałam wam jeszcze powiedzieć, że kilka razy dziennie dzieci dostawały leki, a czasem też zastrzyki.
Wieczorami, gdy pielęgniarka gasiła światło, Ania przytulała się do swojego misia, Wojtek do dinozaura i zasypiali prawie od razu, lecz Tomek nie mógł zasnąć. Wyjmował mnie z szafki, kładł mnie obok siebie na łóżku i szeptał:
– Nie chcę liczyć baranów, żeby szybciej zasnąć. Będę liczył gole, które strzelimy razem, jak tylko wyzdrowieję.
Jeden gol… drugi… trzeci… – mruczał Tomek i zanim doliczył do dziesięciu zasypiał.
dekor-sama-pilka
Po kilku dniach Tomkowi zeszła opuchlizna i znowu mógł ruszać ręką. Każdego dnia po śniadaniu przychodziła pani rehabilitantka. Masowała mu rękę, a potem chłopiec ćwiczył wymachy.
– Kiedy wreszcie będę mógł pójść do domu? – pytał
Tomek codziennie brodatego pana doktora, który opiekował się naszą salą.
– Jak będę wiedział, to na pewno ci powiem – odpowiadał doktor.
Siódmego dnia, gdy Tomek znowu zapytał o to samo, doktor odpowiedział:
– Pojutrze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>