„Bajki bez barier” część XXII BRAK CZĘŚCI KOŃCZYNY

Mój perzyjaciel Kacper


– Nie, no coś ty, nic go nie boli.
Zadzwonił dzwonek. Dziewczyny pobiegły do klasy. Ja też już miałem iść, ale w drzwiach szkoły pojawił się zdyszany Kacper, więc na niego poczekałem.
– Zaspaliśmy. Mama zapomniała nastawić budzik.
– A ja się przestraszyłem, że miałeś wypadek! – Opowiedziałem mu o rozmowie z dziewczynami.
– Julka i Gośka na pewno rozgadają wszystko całej klasie.
No i dobrze – stwierdził Kacper. – Może przestaną się na mnie gapić jak na małpę w zoo. Wolę jak ktoś spyta, co mi jest, niż jak gapi się, kiedy myśli, że tego nie widzę albo udaje, że nie zauważył mojej ręki.
– Ścigamy się, kto pierwszy do klasy? – zaproponowałem, bo nie bardzo wiedziałem, co odpowiedzieć.
– Start! – zawołał Kacper.
Pobiegliśmy. Na schodach Kacper niechcący zaczepił plecakiem jakiegoś dużego chłopaka.
– Przepraszam – powiedział, poprawiając zsuwający się z ramienia plecak.
– Uważaj, bo oberwiesz! – warknął chłopak.
– To było niechcący.
Dopiero teraz chłopak zauważył rękę Kacpra. Na jego twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek.
– Kosmita! Jednoręki kosmita!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>