„Bajki bez barier” część XX CHOROBA NOWOTWOROWA

Karmelka


Kiedy przyszłyśmy, Karmelka siedziała na dywanie i bawiła się lalkami. Wszystkie lalki miały na głowach chustki. Karmelka też. Niebieską w białe muszelki. I ani jeden włosek nie wystawał spod chustki. Nie miała też brwi i rzęs, a jej ciemnobrązowe oczy wydawały się większe niż dawniej. Wstała z dywanu powoli, przytrzymując się krzesła. Wyglądała niby znajomo, a jednak trochę obco. Ale uśmiechała się tak samo jak kiedyś.
– Cześć! Fajnie, że przyszłyście, bo okropnie się nudzę.
Ucieszyła się z misia i z życzeń, wsypała do miseczki karmelki, a pani Trojanowska przyniosła pachnącą, jeszcze ciepłą szarlotkę. Rzuciłyśmy się z dziewczynami na te smakołyki. Tylko Amelka nawet nie spróbowała.
– Śpiesz się, bo ci wszystko zjemy – ostrzegła Kinga.
– Możecie zjeść. Po tym szpitalu w ogóle nie jestem głodna, a mama ciągle mi coś wpycha – Karmelka odsunęła talerzyk. – Pani mówiła, że byliście na wycieczce w fabryce bombek. Fajnie było?
Opowiedziałyśmy jej o wycieczce i o wszystkim, co się wydarzyło od początku roku szkolnego. A Amelka opowiadała
nam o lekcjach z panią. I o zajęciach z panią logopedą, która też do niej przychodzi. Karmelka musi ćwiczyć mowę, bo po operacji czasami zapomina niektóre słowa.
A potem grałyśmy w chińczyka.
Gdy wychodziłam, Amelka pokazała mi piórnik, do którego przyczepiony był… Tak, zgadliście – mały, srebrny delfin.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>