„Bajki bez barier” część XVIII CELIAKIA

Rycerskie gofry


Podeszłam cichutko, żeby mnie nie zauważył, schowałam się za krzakiem porzeczek, skąd miałam znakomity widok i zaczęłam obserwację.
Rycerz miał założoną zbroję, na głowie hełm, a na nogach zielone trampki. Obok huśtawki leżał błyszczący miecz. Nigdy nie widziałam z bliska prawdziwego rycerza, ale ten, który w bajce ostatnio ratował królewnę przed smokiem, wyglądał bardzo podobnie.

– Olek, kolacja! – zawołała z balkonu jakaś pani.
Rycerz zeskoczył z huśtawki, podniósł miecz i pobiegł w stronę domu. Królewiczem co prawda nie był, ale królewnie rycerz też się przyda.
9dol

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *