„Bajki bez barier” część XVIII CELIAKIA

Rycerskie gofry


Kilka dni temu w pokoju na dole zamieszkał Filipek. Był niewiele większy od Anielki, mojej ukochanej lalki, nie umiał nawet chodzić i prawie ciągle spał. Moja mama powiedziała, że maluchy muszą dużo spać, żeby urosnąć, ale codziennie uważnie przyglądałam się Filipowi i cały czas był tej samej wielkości. Poza tym przyjeżdżali sami dorośli.
Najbardziej polubiłam pana Radka i panią Kasię.
Codziennie rano siadali przy stoliku w ogródku, pili kawę i chrupali wafelki. Mnie też częstowali (wafelkami oczywiście, bo kawy nie lubię, próbowałam kiedyś od mamy, strasznie gorzka, mówię wam), a pani Kasia, która była fryzjerką, każdego dnia robiła mi inną fryzurę.
Sami widzicie, że nie miałam za bardzo towarzystwa do zabawy. Musiałam znaleźć sobie jakieś zajęcie.

dekor
– Świetna robota! Dziękuję mój dzielny pomocniku – powiedziała mama, kiedy rozebrałam ostatnią poduszkę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>