„Bajki bez barier” część XVIII CELIAKIA

Rycerskie gofry


– Ojej, jaka wielka! – zawołał Olek, który od urodzenia mieszkał w dużym mieście i nigdy nie widział krowy z bliska. Wyobrażacie to sobie?
Później ruszyliśmy w stronę rzeki.
– Wiesz jak nazywa się to zboże? – zapytałam, kiedy przechodziliśmy obok pola. Olek pokręcił głową. Ja wiedziałam, dziadziuś mnie nauczył.
– To jest pszenica. – Pokazałam jasne kłosy. Miały zupełnie taki sam kolor jak włosy Olka. –Te pojedyncze ze spuszczonymi główkami to owies, a te z długimi włoskami to jęczmień i żyto, ale sama już nie pamiętam, które to które, bo są do siebie bardzo podobne. Olek zerwał kłos pszenicy i schował go do kieszeni.
Dotarliśmy w końcu nad rzekę, a wracając, zbieraliśmy patyki, kamienie i inne rzeczy, które mogły się przydać w naszym zamku. Olek obiecał, że pomoże mi dokończyć budowanie, a potem zrobimy prawdziwe królestwo – ja będę królewną, on rycerzem, a zwierzaki naszymi poddanymi.
– Do zobaczenia po obiedzie, rycerzu! – zawołałam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>