„Bajki bez barier” część XVII DYSLEKSJA

Czapka, lamy i kotomierz


Węże znowu zmieniły się w litery, a Tomek ruchem
palca łączył je w sylaby i czytał. Najpierw wolno, potem coraz szybciej.
Kiedy się obudził, od razu sięgnął po mnie i tak
samo jak we śnie wodził palcem pod kolejnymi linijkami, odczytując sylabę za sylabą. Odkrył, że w ten
sposób idzie mu trochę łatwiej. Tym razem udało mu
się przeczytać prawie cztery strony, zanim rozbolała
go głowa.
Byłam pierwszą książką przeczytaną przez Tomka.
A jeszcze przed końcem remontu zabrał się za kolejne Opowieści z Narni.
– I już nie miał kłopotów z czytaniem? – spytała
Kasia.
– Czytał wolniej niż koledzy, nie lubił czytać głośno, bo wtedy denerwował się i mylił, ale najważniejsze, że już nie musiał czekać na mamę. Mógł czytać sobie sam.
– Czy Tomek miał dysleksję?
Zaskoczyło mnie to pytanie. Nie przypuszczałam,
że Kasia słyszała o dysleksji.
– Brawo! Jak na to wpadłaś?
– Moja kuzynka, Ewa, ma dysleksję. Nie znosi czytania, bo słabo jej idzie, a przy pisaniu robi strasznie dużo błędów. Pokazywała mi swój zeszyt. Ojej,
żebyś widziała, co tam się działo! Zamiast „ą” było
„a”, bo Ewa zapomniała dostawić ogonek, przy „t”
zapomniała o laseczce, więc wyszło „l”, „półki” za-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>