„Bajki bez barier” część XIV ATOPOWE ZAPALENIE SKÓRY

Mirabelka


Czasami myślę, jak to by było fajnie, gdybym mogła zapukać do drzwi jakiegoś mieszkania i powiedzieć: „Cześć, jestem Mirabelka, przyszłam na herbatkę, a do herbatki proponuję moje pyszne śliwki.”
Ale niestety korzenie trzymają mnie w ziemi, więc muszę czekać, aż ludzie przyjdą do mnie.
Najczęściej przychodzą dzieci. Rozkładają koc, grają w gry planszowe albo bawią się w dom, a podczas zabawy w chowanego zaklepują się w mój pień. W czasie upałów daję im przyjemny cień, a gdy dojrzeją śliwki, nie żałuję ich nikomu.
Kiedy na podwórku nie ma nikogo, patrzę, co dzieje się w domu, przy którym rosnę. Mieszkanie na parterze długo stało puste, aż wreszcie zimą wprowadziła się tam rodzina – mama, tata i córka. Moje gałęzie sięgają akurat do okna pokoju Mirki (tak ma na imię dziewczynka, to prawie jak Mirabelka, prawda?).
Pod oknem stoi biurko, więc gdy Mirka odrabia lekcje, zaglądam do jej zeszytów i książek. Lubię też patrzeć, jak rysuje. A rysować potrafi godzi- nami. Wszystkie ściany jej pokoju są oblepione rysunkami. Ale chyba jeszcze bardziej niż rysowanie Mirka lubi taniec. Kiedy usłyszy muzykę, nie może usiedzieć w miejscu. Zrywa się z krzesła i zaczyna tańczyć po całym pokoju. A tańczy tak lekko, że wydaje się jakby płynęła w powietrzu. Też bym tak chciała…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>