„Bajki bez barier” część XIV ATOPOWE ZAPALENIE SKÓRY

Mirabelka


Słuchałyśmy tego wszystkiego z mamą i było nam coraz bardziej smutno. Niewiele brakowało, a mama zaczęłaby płakać, a mnie ze smutku opadłyby na ziemię wszystkie mirabelki.
Na szczęście w odpowiednim momencie zjawiła się Martyna. Szła akurat do Mirki, ale się zatrzymała, żeby zerwać kilka mirabelek i wszystko słyszała.
– No, Mirabelko, chyba czas wkroczyć do akcji –
powiedziała i weszła do domu.
Po chwili zobaczyłam, jak Martyna podchodzi do
Mirki, która nawet nie ruszyła się z łóżka.
– Cześć Mała!
Zazwyczaj Mirka odpowiadała: „Cześć Duża”, ale teraz mruknęła coś pod nosem i nawet nie spojrzała na kuzynkę. Ale Martyna wcale się tym nie przejęła. Coś jej szepnęła na ucho, a potem wyjęła z kieszeni naszyjnik. Na rzemyku zawieszony był wygładzony fioletowy kamyk.
– Ładny – mruknęła Mirka.
– To ametyst. Przywiozłam ci z obozu.
– Dzięki. – Mirka westchnęła, otarła łzy, wydmuchała nos i poszła umyć buzię. A potem długo rozmawiała z Martyną.
12dol

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *