„Bajki bez barier” część XI UPOŚLEDZENIE UMYSŁOWE

Duży


– Mamo, a włosy też się liczą? – spytałem.
– Włosy? Do czego mają się liczyć? – zdziwiła się mama.
– Czy włosy liczą się do wzrostu? Bo jakby ten chłopak nie miał takich poskręcanych włosów, to byłby niższy.
– Nie, włosy się nie liczą – zaśmiała się mama.
Trochę się ucieszyłem, ale tylko trochę, bo nawet jeśli włosy się nie liczyły, to i tak jeszcze sporo centymetrów mi brakowało, żeby mu dorównać. Postanowiłem sprawdzić, dokąd sięgam Dużemu (tak go nazywałem w myślach, bo nie wiedziałem, jak ma na imię).
Ale przecież nie mogłem podejść do obcego chłopaka i zapytać: „mogę zobaczyć, ile muszę urosnąć, żeby być taki duży jak ty?” Musiałem wymyślić coś innego.
I wymyśliłem.
Jak to dobrze, że miałem w kieszeni kauczukową piłeczkę! Wyciągnąłem ją i zacząłem podrzucać, idąc w stronę Dużego.
Jak się pewnie domyślacie, gdy przechodziłem w pobliżu psa, piłeczka, niby przypadkowo, wypadła mi z rąk. Potoczyła się po trawie, a pies oczywiście pobiegł za nią. Złapał piłkę i zaniósł swojemu panu.
– Dobry pies. – Duży podał mu kulkę suchej karmy.
– Fajnego masz psa – powiedziałem.
– No, Kudłaty jest fajny.
– Ma na imię Kudłaty?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>