„Bajki bez barier” część VIII NIEDOSŁUCH

Ślimak


dekor
Po zjedzeniu trzech naleśników z dżemem wiśniowym (mój ulubiony, mniam…) i wypiciu kakao, wróciliśmy do pokoju. Spojrzałem przez okno. Po placu zabaw chodził jakiś chłopiec. Właściwie nie chodził tylko skakał. Był schowany pod dużym, kolorowym parasolem, na nogach miał niebieskie kalosze i wyglądał, jakby wcale nie przeszkadzało mu, że pada deszcz. Przeskakiwał z kałuży do kałuży, a błoto rozchlapywało się we wszystkie strony. Nigdy wcześniej nie widziałem tego chłopca na naszym podwórku.
– To pewnie Krzysiek – powiedział Szymon, podchodząc do okna. – Moja babcia mówiła, że przyjechał na weekend w odwiedziny do swojego dziadka, pana Jacka Wiśniewskiego. Podobno Krzysiek nie słyszy.
Oglądałem kiedyś w telewizji program o niesłyszących. Mówili, że jeśli ktoś nie słyszy od urodzenia, to nie umie też
mówić. Do mówienia zamiast buzi używa rąk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *