„Bajki bez barier” część VI NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ RUCHOWA

Leon i Nela


Pamiętam dzień, w którym się poznaliśmy. Byłem jeszcze szczeniakiem i właśnie przeżuwałem kapeć mojej pani, kiedy ktoś przyszedł do domu. To byli moi państwo. Tylko nie sami. Coś przynieśli. Coś dziwnego. Piszczało troszkę jak mały piesek. Wiecie, jak się ucieszyłem, że będę miał kolegę? Z radości nie mogłem przestać merdać ogonem. Zajrzałem do zawiniątka, które leżało na łóżku. To wcale nie był pies. Tylko dziecko. Co ja będę robił z dzieckiem? Jednak z Nelą nigdy mi się nie nudziło. Razem uczyliśmy się nowych rzeczy. Ja przestałem zjadać kapcie, ona zaczęła się uśmiechać. Ja spacerowałem ładnie na smyczy, ona bawiła się grzechotką. A zgadnijcie jakie było pierwsze słowo, które powiedziała? Leo! Tak mam na imię. Ładnie, co?
Czekałem tylko, aż nauczy się chodzić. Już nie mogłem się doczekać, kiedy będziemy razem biegać po parku albo ganiać za piłką. Długo czekałem. Któregoś dnia na spacerze usłyszałem, jak moja pani mówiła jakiemuś panu, że Nela jest chora. I nigdy nie będzie sama chodzić. Jak to nie będzie chodzić? Nigdy? Pewnie się pomyliła. Wszystkie dzieci kiedyś zaczynają chodzić. Kornelia na pewno też się nauczy. Może po prostu musi jeszcze urosnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>