„Bajki bez barier” część V ZESPÓŁ DOWNA

Tajemnica znikających ciasteczek


Na ławce niedaleko piaskownicy siedział pan z czarnymi wąsami. Brzuch miał tak duży, że pewnie z chęcią zjadłby ciasteczko, i to nie jedno. Spojrzałyśmy na siebie z nadzieją.
– Kamila, idziemy! – zawołał po chwili, ale nawet nie spojrzał w naszym kierunku i pogwizdując cicho, poszedł do domu, trzymając za rękę piegowatą dziewczynkę.
Od strony drabinek biegł niewielki kudłaty piesek w białe łatki. Śmieszny był. Tak zabawnie merdał ogonkiem. Ale wcale nie wyglądał jakby był głodny.Za zwierzakiem, liżąc lody, szedł Franek, mój kolega z klasy.
– Eee… Skoro ma loda, to na pewno nie skusi się na ciasteczko – szepnęła Ola.
DEKOR
Kucałyśmy tak i kucałyśmy. Zrobiło nam się trochę niewygodnie. Nie działo się nic ciekawego. Zupełnie nic. Słońce świeciło, dzieci biegały, a przynęta na pożeracza

6 comments:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>