„Bajki bez barier” część IX CHOROBA PRZEWLEKŁA

Dziewczynka z okna


Doktor nie miał racji. Bo w szpitalu leżałam nie kilka dni Bardzo, bardzo długie dwa tygodnie. I chociaż teraz jestem już w trzeciej klasie, to szkoła wcale mi się nie znudziła.
Właściwie to ja więcej nie chodzę do szkoły niż chodzę. Leżę chora w domu albo jestem w szpitalu, albo w sanatorium. Jeśli dużo dzieci w klasie choruje, doktor też każe mi zostać w domu, bo ja bardzo łatwo się zarażam i potem długo nie mogę wyzdrowieć.
Gdy pierwszy raz poszłam do szpitala, w ogóle nie wiedziałam, co tam się robi. Ale teraz wiem doskonale, bo leżałam już w szpitalu dziesięć razy. Zawsze trzeba nasiusiać do takiego specjalnego pojemnika. Potem to siusiu badają. I zawsze pielęgniarka pobiera krew do badania. A w rękę wbija taką igłę z korkiem. To się nazywa wenflon. Przez ten wenflon dostaje się lekarstwa. No i jeszcze w szpitalu codziennie rano i wieczorem trzeba mierzyć temperaturę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>